* * *
Była pochmurna, deszczowa noc. Nikt normalny nie wyszedłby z ciepłego domu na taką pogodę i to jeszcze w nocy... no ale zawsze są jakieś wyjątki. Tym wyjątkiem był szesnastoletni chłopak, o kruczoczarnych włosach i oczach koloru Avady, bardzo niski i chudy jak na swój wiek z blizną w kształcie błyskawicy na czole. Jak już pewnie każdy z was się domyślił, był to Harry Potter. Szedł on wzdłuż ulicy z minuty, na minutę coraz bardziej moknąc. Mimo, że nie był jeszcze pełnoletnim czarodziejem mógł czarować dzięki pozwoleniu od Ministra Magii. Jednak nie wykorzystał tego przywileju, by osuszyć i ocieplić ubranie. Szedł w deszczu rozmyślając o nagłej śmierci Dumbledore'a oraz powracając myślami do Syriusza. Nie zwracał uwagi gdzie idzie i jak daleko jest od Privet Drive 4. Nie obchodziło go, że sam się naraża na niebezpieczeństwo. Nagle przystanął. Rozejrzał się dookoła i stwierdził, że teraz nie ma już sensu wracać. Usiadł w jakimś zaułku starając się powstrzymać drżenie. Zasnął.
CDN...